Żywność i odżywianie pradawnych Słowian – Karolina Samoraj

Zafascynował mnie sposób życia naszych przodków, ich podejście do świata, sposób patrzenia na relacje międzyludzkie oraz głęboki szacunek do przyrody. Dawni Słowianie czuli się częścią przyrody, wiedzieli, że posiada ona potężną siłę oddziaływania na człowieka, zdawali sobie sprawę z jej ogromnego potencjału leczniczego i duchowego . Ziemia nie tylko daje nam swoje owoce, abyśmy mogli przeżyć, ale na każdym kroku wspiera nas w zachowaniu zdrowia.

1. Pozyskiwanie produktów spożywczych

Dawniej życie każdego człowieka nierozdzielnie związane było z ziemią i jej płodami. To natura – las, pole, ogród żywiły ludzi. Dary natury odpowiadały potrzebom ludzi – rosły dla ludzi. Człowiek zajmując się rolą, uprawą ziemi, mając bezpośredni z nią kontakt, wysyłał informację o swoim stanie zdrowotnym, a natura potrafiła wytworzyć takie pożywienie, które wspierało go w zdrowiu”. Współczesny człowiek – mieszkaniec miasta, skazany jest na wyprodukowaną – dosłownie żywność. Z uśmiechem kiedyś oglądałam francuski film „Skrzydełko czy nóżka” z 1976 r., gdzie w pewnej scenie pokazany był proces produkcji „żywności” z bezkształtnej masy (od sałaty po kurczaki włącznie) w fabryce przypominającej laboratorium chemiczne. Dziś wiem, że niestety nie była to fantazja reżysera, ale bolesna prawda o współczesnym „pożywieniu”. U podstawy takich produktów leży nie idea „dla człowieka”, ale „dla pieniędzy”. Z energetycznego punktu widzenia – taka żywność jest martwa.

Ludzie mający swój dom i kawałek ziemi, mogą pozwolić sobie na posadzenie w ogródku pietruszki czy innych drobnych warzyw i owoców. Nie są natomiast w stanie zaspokoić żywieniowych potrzeb całej rodziny . Mieszkaniec miasta zaopatruje się w żywność głównie w sklepach, ewentualnie na lokalnych bazarach. W większym sklepie spożywczym natrafimy na dział „zdrowa żywność” – powstaje zatem pytanie, co znajduje się na pozostałych półkach? Punktem wyjścia przy omawianiu tematu pozyskiwania pożywienia jest ziemia. Wszystko, co żyje i rośnie ma swoje korzenie (dosłownie i w przenośni) w ziemi. Bez ziemi i jej płodów, nie ma życia ani dla zwierząt ani dla człowieka. Doskonale wiedzieli o tym nasi przodkowie, którzy z umiłowaniem nazywali ją Mateczką Ziemią. W mitologii słowiańskiej występuje Bogini Siemia _ Matka Ziemia, zwana też Panią Zielonych Równin, Opiekunką Ludzi, Wielką Matką, Matką Wszelkiego Ziemskiego Stworzenia, której zadaniem była opieka, nad wszystkim, co na sobie nosi, także ludźmi. Jaki stosunek można mieć do kogoś, kto pełni opiekę daje pożywienie i schronienie? Głęboki szacunek, wdzięczność i respekt. Tak też traktowali ziemię Słowianie. Metody jakie stosowali nasi przodkowie przy uprawie ziemi (np. trójpolówka) pozwalały na uprawę roślin ozimych i jarych. System ten nie wyjaławiał gleby. Pozwalał jej na naturalną regenerację i odzyskanie właściwego poziomu składników mineralnych. Stosowano przy tym naturalne nawożenie ziemi w postaci popiołu drzewnego oraz nawozu zwierzęcego – gnoju”. Każdy człowiek dbał o ziemię, bo wiedział, że od niej zależy jego życie. Dziś, chodząc częściej po betonie niż ziemi, wydaje się, jakbyśmy zapomnieli o tej zależności.

Życie Prasłowian skoncentrowane było na uprawie ziemi, a rolnictwo było podstawą ich wyżywienia. Uprawiano głównie proso: „Wszyscy Słowianie są czcicielami ognia, uprawiają najwięcej prosa, przy zbiorach wyrzucają z naczynia proso na łyżkę, wznoszą ją ku niebu: o Panie, tyś jest, co nam dał pożywienie, daj” nam i teraz w obfitości” . Proso, bardziej dziś znane jako kasza jaglana, czyli wyłuskane ziarno prosa, było podstawą Wielu słowiańskich potraw. Kasza jaglana jest pozbawiona glutenu i zaczyna być coraz bardziej doceniana ze względu na swoje liczne właściwości zdrowotne. Przede wszystkim jest zasadotwórcza, co przy obecnym, powszechnym zakwaszeniu organizmów, jest niezwykle cenną właściwością. Docenić powinni ją ci, którzy borykają się z katarem, bowiem ma także funkcję odśluzowującą, więc reguluje poziom wydzielin, będących skutkiem stanów zapalnych. Z własnego doświadczenia wiem, jak genialnie się sprawdza w tej roli. Gdy u moich dzieci pojawia się katar, zwiększam w ich diecie kaszę jaglaną, zmniejszam produkty zakwaszające organizm i dolegliwości mijają bardzo szybko. Kasza jest lekkostrawna, zawiera witaminy B 1, B2, B6, (dwukrotnie więcej niż pszenica i żyto 20) wpływających pozytywnie na układ. nerwowy, witaminę E, żelazo, miedź, lecytynę i krzemionkę, która jest zbawienna dla paznokci, włosów i kości. Ma właściwości rozgrzewające, więc doskonale nadaje się na posiłki w czasie zimy, ale i nie tylko. Można dodawać ją do zup, farszów, przyrządzać posiłki na słodko. Rzadko wspomina się, że powszechna była także uprawa konopi, dziko rosnące konopie zajmowały obszerne tereny. Jest to fascynująca roślina – posiada szereg zalet, które powinien docenić współczesny człowiek, o czym wiedzieli już nasi przodkowie, powszechnie ją spożywając – „Od dawien na Rusi słowo kasza oznaczało właśnie potrawę z konopi”. Kaszę konopną można kupić w sklepach ze zdrową żywnością, jednak jej cena jest bardzo wysoka. Przystępniej cenowo przedstawia się olej konopny, który notabene był powszechnym olejem północnych Słowian. Okazuje się, że konopie siewne (Cannabis sativa – nie mylić z indyjską odmianą Cannabis indica – znaną też jako marihuana) – zawierają idealną proporcję kwasów omega-3,6,9 oraz są doskonałym żródłem białka, gdyż zawierają aż 10 aminokwasów. Ilość białka jest porównywalna do soi czy produktów zwierzęcych, natomiast, jest o wiele lepiej trawione i nie zawiera tzw. złego cholesterolu. Są bogate W mikro i makroelementy, takie jak cynk, siarka, „potas, żelazo. Nasiona posiadają chroniące błonę śluzową żołądka i jelit, pektyny, które przywracają naturalną mikroflorę tych narządów, neutralizując martwe komórki. „Konopie są wymienione w prawie każdej znanej książce medycznej minionych wieków. Zazwyczaj wymieniana jest pośród uniwersalnych środków leczących wiele chorób. Lista chorób, dla których może być stosowana obejmuje (aktualne dane), stwardnienie rozsiane, rak, AIDS, jaskrę, depresję, padaczkę, migrenę, astmę, silne bóle, dystonię, zaburzenia snu i wiele mniej poważne chorób”? Właściwości konopi można by wymieniać jeszcze długo, ale wiele informacji na temat zdrowotnych Właściwości można znaleźć w Internecie. Warto tylko jeszcze zaznaczyć, że oprócz jej spożywania, Słowianie wykorzystywali ją również, ze względu na dużą wytrzymałość także w wodzie, do wytwarzania lin, sieci, sznurów oraz płótna, z którego szyto odzież. Jest ona doskonałą alternatywą tekstylną dla bawełny, która jest o wiele mniej trwałym materiałem oraz bardzo zanieczyszczonym (w USA 50 % pestycydów rozpyla się na bawełnę). Temat zastosowania konopi jest bardzo ciekawy i polecam osobiste przyjrzenie się tej kwestii.

2. Słowiańska filozofia odżywiania

Wiedzę na temat odżywiania naszych przodków posiadamy dzięki badaniom archeologicznym i archeologii doświadczalnej. Na temat całej kultury posiadamy mnóstwo opracowań historycznych, ale chciałam zwrócić uwagę na fakt, że w ostatnim czasie pojawiły się informacje o istnieniu tzw. Słowiańsko-Aryjskich Wed. Wedy zawierają informacje szeroko pojmowanej historii ludzkości, szczególnie słowiańskiej. Księga Piąta zatytułowana ”Słowiański światopogląd” opisuje współczesną wiedzę o Słowianach i (podobno) pomaga zrozumieć istniejącą rzeczywistość . Aleksiej Wasiliewicz, znany jako Trchlcbov oraz Gieorgij Lewszunow, znany jako Iwan Carewicz są propagatorami wiedzy wedyjskiej oraz Wiedunów (słowiańskich starych mędrców). W Internecie można znaleźć ich wykłady na tematy związane z kulturą starosłowiańską. Dowiadujemy się z nich m.in., że zanim Słowianie zaczęli być ludem rolniczym, przede wszystkim zajmowali się zbieractwem. Zboża W diecie naszych przodków pojawiły się wraz z zaistnieniem światowych religii, w tzw. Nocy Swaroga (podstawą wielkich religii są zboża np. „chleba naszego powszedniego, daj nam Panie”; udowodnione jest narkotyczne i uzależniające działanie zbóż, religie robią to samo, uzależniają i otumaniają). Poza tym zboża jedzą ptaki & nie duże ssaki. Dobre są proso i gryka, które zapylane są przez pszczoły (wszystko, co zapylają. pszczoły, jest dobre dla człowieka). Czym zatem żywili się Słowianie, zanim w ich jadłospisie pojawiły się zboża? Wszystkim, co mieściło się w ramach tzw. spasówag .

Nasi przodkowie wyrażali wdzięczność za dary, jakie przynosiła im Ziemia i Bogowie organizując święta, święcąc i spożywając je w określonych porach roku wtedy, kiedy rosły.

Istniało 7 spasów:

a) spas jabłkowy — jedzone „odmładzające jabłka oraz świeżo zebrane owoce leśne i z sadu;

b) spas orzechowy — spożywano surowe orzechy;

c) spas makowy — zjadano surowe nasiona, także mak;

d) spas zielony — spożywane surową zieleninę (rosnące w ogrodach tzw. chwasty”, takie jak pokrzywa, skrzyp, mniszek, babka, podagrycznik);

e) spas grzybowy — (świetnym środkiem przeciwpasożytniczym są surowe kurki);

f) spas wodny _ pito świeżą wodę ze źródła lub strumienia, zjadane lód i śnieg;

g) spas miodowy — spożywane dziki miód”.

Ciekawe, że Spasów było 7, tak jak według wiedzy słowiańskiej, człowiek posiada 7 ciał (rosyjskie powiedzenie: „7 płaszczy, ale żaden się nie zapina”). Są 4 ciała ziemskie i 3 gwiezdne — aby człowiek mógł osiągnąć pełnię swojego potencjału, powinien karmić i odżywiać każde z nich.

Pierwsze ciało tzw. jawi, ciało jawne (to które widzimy), należy żywić pożywieniem z obrusa samobranki, według reguł 7 spasów. Obrus samobranki to pożywienie, które urosło „w promieniach słońca na łonie Matki Ziemi”. Jest to zatem wszystko, co jest w surowej formie, nieprzetworzone. Coraz częściej współcześnie można napotkać temat surojedzenia. Surojedzenie (witarianizm) polega na przyjmowaniu pokarmów w surowej formie, bez poddawania żywności obróbce termicznej (dozwolone jest podgrzanie do temperatury ok. 40 st. C). Warzywa i owoce poddawane procesom termicznym tracą przecież swoje właściwości, np. witamina C szybko ginie pod wpływem wysokiej temperatury. Przez pewien czas praktykowałam taki sposób jedzenia, niestety nawyki żywieniowe i wiele innych czynników sprawiło, że zrezygnowałam z takiej formy odżywiania. Stwierdzam jednak, że czułam się wtedy o wiele lepiej, lżej i miałam więcej energii.

Drugim ciałem jest ciało ogniste, inaczej zwane Ognistym Ptakiem (aura jest fragmentem tego ciała), które ma średnicę od 4 do 12 metrów. Ciało to odżywia. się peprzez gwałtowne zmiany temperatury i ruchu. Popularne u Słowian były tzw. banie, czyli dzisiejsze sauny. Bania była miejscem: oczyszczenia ciała, porodów, dezynfekcji odzieży, ale też oczyszczano tam duszę, przez odbywane rytuały. Bajka o Babie Jadze, która wkładała do pieca dzieci, to nic innego, jak opis zabiegu ogrzewania ciała, podobnego do tego w saunie (bajka z czasem została zmieniona).

Dziś możemy wybrać się do sauny lub brać naprzemienne (gorące-zimne) prysznice, by pobudzić ciało ogniste. Możemy zrobić to także poprzez ruch, gimnastykę. Ostatnio coraz częściej można spotkać się ze „słowiańską gimnastyką czarownic”. To zbiór 27 ćwiczeń dla kobiet„ które wpływają pozytywnie nie tylko na problemy zdrowotne, ale i emocjonalne, a nawet rodzinne. Polecam przyjrzeć się bliżej tematowi. Nasi przodkowie lubili się bawić, często urządzali biesiady, zawody, chętnie tańczyli (korowody – ruch wirowy). Ruch na świeżym powietrzu był dla nich codziennością, my mamy z tym coraz większy problem. Nawet dzieci, które spontanicznie są aktywne fizycznie, poprzez tryb życia, spędzenie dużej ilości czasu przed komputerem, coraz mniej się ruszają. Dzieci mieszkające w mieście mają, rzadki kontakt ‚z naturą. A przecież przebywanie na łonie przyrody ma korzystny wpływ na człowieka. Wiedza przodków może być dla nas drogowskazem, Szczególnie dziś, gdy tak bardzo jesteśmy oddzieleni od przyrody (przyroda; przy rodzie; ród -rodzina – człowiek jest Wpisany w przyrodę). Wiedzieli o tym nasi przodkowie, mając do niej głęboki szacunek (oddawali cześć bogom w świętych gaj ach, notabene były to miejsca, które radiolodzy określają jako korzystne jeśli chodzi o energię). Dopiero wielkie religie przyniosły zwyczaj oddawania czci Bogu/Bogom w specjalnie budowanych świątyniach. Nasi przodkowie uważali, że Bogowie są wszędzie. Także w drzewach, stąd popularny był u nich kult drzew. Naukowcy dziś dochodzą do wniosków, że kontakt z drzewami ma działanie terapeutyczne, a każde drzewo ma swoje specyficzne właściwości. Co więcej drzewa posiadają całą strukturę społeczną, komunikują się ze sobą,- pomagają sobie nawzajem. Okazuje się, że nie są to fantazje z bajek, ale naukowo potwierdzone fakty. Słowianie nie potrzebowali dowodów, że tak jest, oni po prostu to czuli. Odczuwali przyrodę, mieli z nią głęboką więź. Dziś, aby budzić ciało ogniste, powinniśmy jak najczęściej wchodzić w kontakt z naturą (chodzenie boso, przytulanie do drzew, rozmowa z nimi).

Trzecie ciało nawi – ciało informacyjne, można odżywiać poprzez doświadczanie obecności, „bycie tu i teraz”. Zbiera informacje z otoczenia, ważne jest zatem, gdzie jesteśmy, kto nas otacza i co się dzieje dookoła. Wszystko ma znaczenie.

Czwarte ciało – kłębkowe żywi się uświadamianiem swojego przeznaczenia,odnajdywaniem sensu życia, odnajdywaniem swojego miejsca między Niebem & Ziemią. Możemy je żywić także poprzez pracę z rodem, badając swoje korzenie, historię swojej rodziny, ale też obserwację zachowania zwierząt (one znają swoją misję, wiedzą po co są i to realizuj ą).

Piąte ciało, „okrąglinek” („aureola, błyszcząca kula rozumu”), odżywia się światłem słonecznym, zatem karmić możemy je, patrząc na słońce. Wydaje się to szczególnie istotne obecnie, gdy przez większość czasu nasze oczy patrzą na światło komputera i sztuczne oświetlenie. Bezpiecznie można patrzeć na słońce przez pierwszą godzinę od wschodu i ostatnią przed jego zachodem. Współcześnie ta praktyka nosi nazwę Sungazig lub metoda HRM, ale praktykowana była już w starożytności.

Szóste ciało diwie, boskie odżywia się światłem Gwiazdy Domu/Przewodniczki (według Słowian pochodzimy z Gwiazd, każdy z nas ma swój dom w Gwiazdach) zalecane jest tu patrzenie w gwiazdy i czerpanie z nich energii.

Siódme ciało świetliste, zbudowane ze światła Błogości wszechświata, żywi się wdzięcznością za wszystko, co mamy, co nas Spotyka. Okazuje się, że tak zwyczajna rzecz, jak zjedzenie posiłku, staje się początkiem drogi do odkrycia zupełnie innej jakości swojego życia.

Powiedzenie „jesteś tym, co jesz” nabiera też zupełnie innego wydźwięku. Karmiąc się „martwym jedzeniem”, czy to dosłownie mięsem -— martwych zwierząt, czy to produktami, które są tak przetworzone, że nie ma w nich żadnej energii, właśnie tym się stajemy. Zaspokajamy głód, ale się nie odżywiamy, nie odnawiamy życia w sobie. Od ciała jawnego zależy rozwój pozostałych ciał. Dając minimalną ilość energii temu ciału, pozostałe nie mają szansy na rozwój, marnujemy swój potencjał. Objawia się to chorobami fizycznymi i psychicznymi. Z pomocą może nam przyjść natura ze swoim kojącym wpływem i darami w postaci ziół, które od zawsze obecne były, aby nieść zdrowie ludziom. Zapomnieliśmy, że jest mnóstwo roślin, które mogą nas wesprzeć w drodze do zdrowia. Dziś na większość dolegliwości są leki, które nie leczą, niwelują tylko skutki problemów ze zdrowiem, przysparzając innych w postaci skutków ubocznych. Gdzie jest sens takiego „leczenia”? Filozofia szeroko pojmowanego odżywiania Słowian, odżywiania w znaczeniu odnowienia życia (odżywić), polega na przyjmowaniu świeżych, nieprzetworzonych darów ziemi, bliskim kontakcie z przyrodą, odczuwaniu swojej obecności W tej przyrodzie, poprzez kontakt ze słońcem i księżycem (gwiazdami) w poczuciu wdzięczności za to wszystko, czego można doświadczać. Wzrusza mnie głębia tej filozofii. Widzę w niej sens, mądrość i alternatywę dla szaleństwa współczesnych czasów.

3. Przetwarzanie żywności

Potrawy i napoje naszych przodków przez wiele wieków uległy znacznym zmianom. Niektóre elementy menu Słowian, takie jak potrawy z dziko rosnących roślin praktycznie przestały istnieć (rzadkością już są np. zupy szczawiowa). Pojawiły się zupełnie nowe produkty, składniki (z różnych zakątków świata) a zatem i nowe potrawy.

3.1. Potrawy

Z racji upływu wielu wieków, nie wiemy, według jakich przepisów sporządzano posiłki, wiadomo jednak, że były one proste, łatwe do przygotowania i pożywne. „W ówczesnej sytuacji codzienny posiłek musiał być przede wszystkim sycący oraz podzielny. Na drugi plan schodziła kompozycja smakowa, jednak z konieczności, & nie z braku Wiedzy na ten temat””ól. Słowianie dysponowali składnikami i potrawami, które dostarczały im różnych doznań smakowych, od słodkiego, Słonego., gorzkiego, kwaśnego, po przaśny (niezakwaszony, świeży, słodki). Zapewne były to smaki „zupełnie innej jakości niż te, których możemy doświadczać obecnie. Z jednej strony smak warzyw i owoców jest zmieniony przez inną jakość gleby, z drugiej strony substancje wzmacniające smak i zapach w przetworzonym jedzeniu sprawiają, że delikatny smak potraw bez soli i wielkiej ilości przypraw, wydaje się nam mdły. Kwestia ilości spożywanych posiłków także jest trudna do odtworzenia, natomiast badacze twierdzą, że ,Jadano z reguły dwa razy dziennie; pierwszy posiłek, stanowiący zarazem śniadanie i obiad, składał się z żuru, barszczu czy kapuśniaku zagryzanego przaśnym plackiem — podpłomykiem, gęstszej bryi, kaszy jaglanej, ewentualnie pierogów czy klusek; w drugim wieczornym posiłku, czyli wieczerzy (. . .) dominowały kasze kraszone mlekiem lub tłuszczem, rzadziej pojawiało się mięso” . Zapewne uzupełnieniem diety były przekąski w formie owoców i orzechów. Propozycje dzisiaj Szych dietetyków na ilość spożywanych posiłków są przeróżne. Kierują się różnymi kategoriami w proponowanych dietach, w zależności od wieku, płci, kondycji zdrowotnej, trybu życia i aktywności. Trudno rozstrzygnąć, która teoria jest słuszna. Sądzę, że warto znaleźć indywidualny sposób odżywiania, który będzie Optymalny dla zdrowia. Głównym źródłem pożywienia były zboża, zatem najpowszechniej przygotowywanymi potrawami, były dania bazujące na produktach zbożowych. Polewki można porównać do dzisiejszej rzadkiej zupy. Gotowane je na bazie produktów zbożowych lub dziko rosnących roślin np. pokrzywy, szczawiu, barszczu, lebiody. Była to częsta potrawa w okresie letnim, gdy był swobodny dostęp do roślinnych składników. Zimą królowały gęste kasze i bryje (zboża ugotowane na gęsto w wodzie z solą i roślinami strączkowymi, co było doskonałym źródłem białka, lub z miodem i suszonymi owocami — jako słodka potrawa). Rośliny strączkowe (soczewica, bób, groch) służyły jako składnik do polewek i bryj, ale były też podawane jako samodzielne dania. Polewki, kasze i bryje doprawiano skwarkami mięsnymi ale też różnego rodzaju przyprawami. Jeśli chodzi o przyprawy, słowiańskie gospodynie miały do dyspozycji dużą paletę ziół zarówno świeżych jak i suszonych (m.in. mięta, lebiodka, gorycznik, macierzanka, gorczyca, koper ogrodowy) także bardzo popularne do dziś czosnek, chrzan, jałowiec. Liczne opracowania dostarczają bogatej wiedzy na temat zastosowań i właściwości poszczególnych ziół. Popularnym dodatkiem do dań były podpłomyki, czyli cienkie placki z mąki i wody, wypiekane na rozgrzanych kamieniach. Bardziej odświętną wersją pieczywa były słodkie kołacze, które Słowianie przeznaczali bóstwom i spożywali w czasie świąt. Najpowszechniejszą jednak potrawą zbożową był oczywiście chleb. Słowianie kisili mąkę żytnią i używali jej do gotowania żuru i do wypiekania chleba. Pieczywo składało się zazwyczaj z mąki żytniej i pszennej, ale w czasach przednówku (koniec zimy, gdy kończyły się zapasy) dodawano do mąk mielone żołędzie, miękkie szyszki, korę sosny, perz — wszystko, co zwiększało objętość produktów. Zaznaczyć należy, że stosowane przez naszych przodków mąki były, jakbyśmy nazwali to dziś, z, pełnego przemiału, a zatem zawierały całe ziarna, czyli naj bardziej wartościowe w błonnik elementy zboża. Dzisiejsze pieczywa zazwyczaj wypiekane są tylko z bielma, a więc centralnej części zboża, która zawiera niewiele wartości odżywczych (biała mąka). Im ciemniejsza mąka, tym większa zawartość osłon ziarna i więcej błonnika (najlepsza jest typu 2000; najgorsza typu 450, z której niestety jest wypiekana większość dostępnego pieczywa). Ciemne pieczywo nie implikuje jednak faktu użycia pełnoziarnistej mąki, gdyż często do zabarwienia pieczywa używa się karmelu lub barwnika. Warto czytać skład kupowanego pieczywa, ale jeszcze lepiej zacząć piec swojski chleb. Wbrew pozorom nie jest to takie trudne, & biorąc pod uwagę ilość dodawanych chemicznych substancji, o których była mowa w poprzednim rozdziale, uzyskamy niepomierne korzyści zdrowotne. Szczególnie, gdy zrobimy chleb na zakwasie, jak czynili to nasi przodkowie. W diecie Słowian funkcjonował także nabiał. Głównie spożywane mleko krowie i częściej niż obecnie kozie i owcze. Hodowla bydła była powszechna, ale ciężko określić, w jakich ilościach korzystano z mleka krowiego, gdyż „krowy w ciągu roku mają przerwy w wytwarzaniu mleka; kiedy są cielne, ich mleko jest niesmaczne i nie należy ich wtedy doić, po wycieleniu zaś potrzebne jest dla wyżywienia cielaka5’64. Słowianie respektuj ąc prawa przyrody, nie nadużywali zwierząt. Z inną sytuacją mamy do czynienia dziś, gdy krowy są hodowane tylko w jednym celu. Dziś pozyskiwanie mleka odbywa się na drodze technologii — od sztucznego zapładniania krów, zabierania cieląt od matek tuż po porodzie, (przeznaczaniu młodych samców na rzeź — ze względu na brak produktywności w dalszym procesie), po podłączanie krów do maszyn dojących i sztuczne przedłużanie okresu wytwarzania mleka. Nie mówiąc już o warunkach, w jakich są hodowane i sposobach ich żywienia (mączka rybna, pasze GMO — zamiast trawy) i traktowania”. Czy tak pozyskiwane mleko ma szansę być produktem dobrym i zdrowym? Z przytoczonych W pierwszym rozdziale badaniach o tym, że zwierzęta odczuwają stres i inne emocje, podobne do ludzkich wynika, że produkty, które od nich pozyskujemy, naznaczone są specyficznym stanem energetycznym (W tym przypadku strachem, cierpieniem). Czy taki stan rzeczy ma wpływ na to, że coraz częściej ludzie mają alergię na mleko, nabiał i inne pruzrrdukty66 (oprócz faktu zanieczyszczenia środowiska i czysto fizycznych przyczyn alergii)? Zupełnie, jak gdyby nasze ciała wzbraniały się przed przyjmowaniem takiego pożywienia. Zasadnym jest zastanowienie się nad tą kwestią. Z mleka wyrabiano sery, które spożywane w formie nieprzetworzonej, ale także ”je wędzone, przedłużając okres ich świeżości. Popularnymi produktami były także masło, serwatka i maślanka. Serwatkę oprócz bezpośredniego picia, dodawano do bryjek i polewek. Dzisiaj te produkty nadal cieszą się popularnością i w swoim składzie niewiele różnią się od tych, które spożywali nasi przodkowie. Jogurty i maślanki czy ogólnie rzecz biorąc produkty pochodzące z zakwaszonego mleka, działają „na florę bakteryjną, zapewniając prawidłową pracę jelit (. . .) spożywanie kefiru pobudza system odpornościowy, a nawet hamuje rozprzestrzenianie się komórek rakowych”. Należy jednak znów zwrócić uwagę na wyjściowy produkt, czyli jakość mleka, z którego wytwarzane są te wyroby, a także na dodawane do nich środki — stabilizatory, zagęszczacze, konserwanty, barwniki i duże ilości sztucznego cukru w „owocowych jo gurtach”. Z mojego doświadczenia wynika, że z łatwością można zrobić domowymi sposobami żółty ser, serek topiony, nawet masło — takie produkty smakują inaczej niż te sprzedawane, ale mamy pewność, co do ich jakości i składu. Mięso przyrządzane W znanych i kultywowanych do dziś formach, czyli gotowane, pieczono, suszono i wędzono (Suszone kawałki mięsa dodawano do polewek i żurów, skwarkami kraszono kasze). W pierwszym rozdziale Wspominałam, że współcześnie Polacy jedzą zdecydowanie za dużo mięsa, co może dziwić: „mięso na słowiańskich stołach było ze względu na swoje wartości odżywcze oraz walory smakowe gościem pożądanym, ale niezbyt częstym (…) częściej pojawiało się w jadłospisie świątecznym czy obrzędowym niż w powszechnym’”. Naukowcy łączą nadmierne spożycie mięsa z wieloma chorobami: rakiem żołądka, jelita grubego, nadciśnieniem (związanym z dużą ilością soli w przetworzonych produktach mięsnych), rakiem płuc oraz wieloma innymi chorobami. Mając wiedzę o problemach z jakością mięsa, jego przetwarzaniem i konsekwencjami nadmiernego spożycia, może warto pójść tropem naszych przodków i jedzenie mięsa uczynić okazjonalną częścią jadłospisu. Zmiany, jakie zaszyły przez wiele wieków w dostępności pożywienia, zmieniły obraz słowiańskiego odżywiania. Zupy nadal są popularne, ale często nie są już gotowane na bazie kasz, ale warzyw, makaronu, ryżu. Zwiększyło się spożycie mięsa. Kasze już nie są tak popularne, zastąpiły je ziemniaki. Poza tym mając dostęp do praktycznie każdego pożywienia rosnącego na Ziemi, mamy też możliwości konsumowania potraw z wszystkich zakątków świata. Często nasze tradycyjne menu zastępowane jest daniami z kuchni włoskiej (pizze), arabskiej (kebab) itp

Irena Nawrocka
Dyrektor Studium Psychologii Psychotronicznej. Pedagog i socjoterapeuta (UwB). Dyplomowana astropsycholog oraz instruktorka mistycznych tańców korowodowych i w kręgu.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Zapisz się na newsletter!

W pierwszym newsletterze otrzymasz "Opowieści Buddyjskie”. Być może właśnie teraz potrzebujesz ich przesłania?
Zapisuję się!
Podając adres e-mail, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Studium Psychologii Psychotronicznej z siedzibą w Białymstoku (15-760), ul. Antoniuk Fabryczny 55/24 w ce­lach mar­ke­tin­go­wych,